WAłESA SYMBOL
STRACONYCH SZANS....
STRACONYCH SZANS DLA RUCHU SOLIDARNOść.
STRACONYCH SZANS DLA CZłONKóW SOLIDARNOśCI KTóRZY WYEMIGROWALI.
STRACONYCH
SZANS DLA POLSKI.
Wysłano: Poniedziałek, 14 Lutego, 2005r
Temat: List otwarty Lecha Wałęsy
Lech
Wałęsa 14-02-2005, ostatnia aktualizacja
13-02-2005 21:40
Ojciec
Rydzyk i całe to środowisko zostało dobrane chyba przez szatana,
by zniszczyć Wiarę i Polskę!
Gdańsk, wieczór 12 lutego 2005
Słucham audycji radiowej rozgłośni O. Rydzyka gdzie trwa
dyskusja.
Nie jestem już w stanie cicho przyglądać się
pseudopolitycznym poczynaniom tego ośrodka. Nie mam nic do tematów
religijnych, jestem wiernym synem Kościoła i cieszę się,
gdy tematy wiary są szeroko podnoszone i docierają do ludzi, dlatego
to dla mnie dramat, że muszę krytykować
rozgłośnię katolicką, ale czy można nie widzieć i
nie słyszeć?
Na Boga, ludzie, opamiętajcie się! Boże, wybacz mi, ale tego nie
da się oglądać i słuchać! Przez te audycje można
zwątpić w wiarę i w człowieka!
Ojciec Król, Ojciec Rydzyk i całe to środowisko zostało dobrane
chyba przez szatana, by zniszczyć Wiarę i Polskę!
Ja, i naprawdę nie tylko ja, tak to oceniam. Mówiąc wprost - tak
się nie da budować, gdzie miłość bliźniego?
Wieczne sianie nienawiści musi się źle skończyć!
Mroczne scenariusze, nieodpowiedzialna ocena historii i raczkującej
demokracji z punktu widzenia wydumanych teorii politycznych - czy to ma
dać komukolwiek pogląd na to, co wydarzyło się w Polsce?
Czy można było więcej osiągnąć i lepiej
przeprowadzić całość tej walki?
Ależ drodzy dyskutanci, proszę bardzo, trzeba było robić,
działać, pracować dla Polski! Wy jedynie mówicie, a przecież
wiemy doskonale, jak było w czasie walki i budowania, miałem pod
bokiem jednego z tych waszych bohaterów, niejakiego Wyszkowskiego. Dziś
stawiacie go na piedestał, zapraszając do programu, a co robił
wcześniej? W czym pomógł? Bez przerwy rył, intrygował, nie
wspominając spraw obyczajowych.
Żerujecie na miłości do Maryi
Sytuacja dojrzała, aby dziś ludzie spod znaku Maryi
włączyli się w zdecydowaną walkę z fałszem, który
sieje wasza rozgłośnia wszędzie tam, gdzie to tylko
możliwe. Za Wiarę i Ojczyznę byłem i jestem gotów
oddać wszystko i przyłączę się do tej walki. Budujecie
fałszywą budowlę. Używacie instrumentalnie religii i
żerujecie na ludzkiej dobrej woli i miłości do Maryi!
Wasze zbiórki pieniędzy w całym świecie, wasze bzdurne
interpretacje historii i polityki muszą się skończyć, bo na
kłamstwie, pomówieniach, cynizmie i braku odpowiedzialności - na
piachu fałszu powstają.
Ja w imię szczerej Wiary, w imię Prawdy, w imię Patriotyzmu wam
się przeciwstawiam! Nikt nigdy mnie nie pokonał, nie zastraszył
i nie zastraszy! Można mnie zabić, ale nie pokonać!
To w imię Prawdy, Boga i Patriotyzmu udało mi się najwięcej
osiągnąć. Osiągnąć dla Polski. Dziś z
przykrością stwierdzam, że właśnie dzięki takim
działaniom jak wasze, fałszywemu używaniu haseł
Miłości i Wiary, budowaniu pseudopatriotyzmu na nienawiści,
przedmiotowemu traktowaniu Polski i Wiary, nie mieliśmy
możliwości więcej dla Ojczyzny osiągnąć.
W dużej mierze rozbicie reform w Polsce i osłabienie młodej
demokracji i środowisk politycznych wywodzących się z Wielkiej
"Solidarności" "zawdzięczamy" waszym małym i
nędznym pobudkom. Pan Bóg jeden zna prawdę i intencje.
Przypomnę w tym miejscu grupę, którą swego czasu
zdefiniowałem (dokładając do dwóch wcześniej
zdefiniowanych) - praktykujący niewierzący. Obawiam się, że
z tym w waszym przypadku mamy do czynienia. Niech Bóg wybaczy i w imię
Swej Chwały poprowadzi.
W swoich programach mówicie, że bez Okrągłego Stołu, bez
walki lat 80. komuniści sami odeszliby wraz z armią sowiecką?
Cóż to za teorie? Kto miał od nich przejąć państwo,
jaka byłaby propozycja dla Narodu? Jak można tak tumanić Naród i
opowiadać takie bzdury!
Wyszkowski zapomniał o jednej grupie agentów, niezdefiniowanej,
nienazwanej, arcyszkodliwej. To zakompleksieni mąciciele, ludzie tchórzliwi,
intryganci. Najgorsze, że te środowiska działają po
dziś. Nie zawsze sklasyfikowani, ale swą postawą i intrygami
wyrządzali i wyrządzają jeszcze większe szkody niż SB.
W waszej działalności widzę metody działania tej grupy.
Możecie odegrać rolę tylko za węgła, tylko
podstępem i obmową, tylko przez negatywne działania,
zakazując, wykluczając, niszcząc dobre imię. W uczciwej
walce nie macie szans.
Mimo waszych działań Polska dojrzewa, ludzie już się na was
poznają i wystawią rachunki.
Apeluję - opamiętajcie się i przestańcie mącić i
niszczyć ten zmęczony Naród. Byłem gościem waszych
rozgłośni i cały czas mam nadzieję, że wyjdziecie z
cienia. Nie chcę wierzyć, że pod sztandarem Maryi może
kwitnąć taka obłuda.
Jestem zbulwersowany dzisiejszym programem. Ojcowie, nie dajcie nabierać
się temu cynikowi, który zawsze tylko ślizgał się i nic
nigdy nie zrobił porządnie. Treści audycji z udziałem p.
Wyszkowskiego ocierają się o poziom bredni wariata i sprowadzają
dyskusje do poziomu korytarzy szpitala psychiatrycznego. Obserwowałem Ojca
prowadzącego. Czy Ojciec Król w to wierzy? Jeśli tak, to
przerażające.
"Grupa psycholi od Rydzyka"
Po raz kolejny wraca problem lustracji. Premiera Olszewskiego i ministra
Macierewicza uważacie za bohaterów lustracji? Powagi! Cały ten
zamęt był po to, by się utrzymać przy władzy - tu nie
o Polskę chodziło. Rzucono źle przygotowaną lustrację,
by pokłócić scenę polityczną, by nie mógł długo
powstać kolejny rząd. Sprawdźcie fakty i zapytajcie o plany, co
miało być po tej akcji z Polską? Żadnego przygotowania,
żadnego pomysłu, żadnego zabezpieczenia dla Ojczyzny,
sparaliżowanie kraju i wszystkich ośrodków władzy.
Mieliście szczęście, że Polska miała Prezydenta i
uratował Ją po raz kolejny. Wy tego nie widzicie, ale Historia to
oceni.
Jestem zwolennikiem lustracji. Pełna lustracja jest konieczna,
przeprowadzona odpowiednio i w miarę możliwości. Trzeba
patrzeć na okoliczności, czasy i możliwości w danym
momencie historycznym. Jest to kolosalny problem, że bez
mądrości i przygotowania tak będzie ona wyglądać jak
teraz. Mówicie wielokrotnie, że należało to zrobić za mojej
prezydentury. A ja was znowu pytam: z kim i jak?
Naokoło agenci, cwaniacy, intryganci typu waszego gościa.
Administracja prezydencka to spadek po Jaruzelskim, a jedyny człowiek
posłany wcześniej, by przygotował się do prowadzenia
urzędu, zdezerterował. Bez partii, zaplecza, programu i
znajomości rzeczy - co miało z tego wyjść? Do tego
potrzebny był odpowiedni system i przygotowanie.
Proponowałem system prezydencki z dekretami. Może wtedy bym tego
dokonał, ale przecież i wtedy potrzebni byliby odpowiedni ludzie, nie
dokonałbym tego sam.
Macie tu wielu gości, ale tak ich dobieracie, że oglądając
i słuchając waszych audycji, zastanawiam się, jak z takimi
ludźmi udało się doprowadzić do zwycięstwa? A
dokonać lustracji?
Dlaczego łatwiej było walczyć z SB i komunistami, niż was
przekonać?
Jeśli popełniłem błąd, to tylko pozwalając na
podziały po zwycięstwie, mówiąc Społeczeństwu:
"bierzcie sprawy w swoje ręce". Może potrzebny był
okres umocnienia jedności "Solidarności", pracy blokiem.
Ale wiedziałem, że to byłoby sztuczne dla demokracji,
wiedziałem, że nie można zastąpić jednego monopolu
drugim.
Na razie realizacja tej pluralistycznej koncepcji pozostawia wiele do
życzenia, ale wierzę, że jutro odpadną szaleńcy i
mitomani. Prawda zwycięży, powstanie dojrzałe wolne
Społeczeństwo i okaże się, że wasza spiskowa wersja
świata powstała jedynie w głowach fałszerzy prawdy, nie
będzie miała amatorów.
Niestety, dziś doprowadziliście do tego, że na całym
świecie podczas mych rozmów z Rodakami będę ostrzegał przed
wami, nazywając was "grupą psycholi od Rydzyka",
będę zniechęcał do nabierania się na wasze mądrości
i fatalistyczne teorie.
Nigdy nie byłem agentem
Jeszcze raz, chociaż mówiłem to już u was, pisałem o tym,
podkreślam: mam czyste sumienie, nigdy nie byłem agentem. Próbowano w
okresie walki podrabiać dokumenty. Jest to już od dawna udowodnione.
Jak długo w waszych programach będziecie pomniejszać moje
zasługi? Czy wynika to z zazdrości waszych rozmówców, czy z
naiwności Ojców? Jak tak można? Jak można tak mącić
ludziom w głowach?
W 1995 byłem dobry, potem niedobry, potem rozsądny i jako wasz
gość przez całe godziny rozmowy ze słuchaczami i tym samym
prowadzącym znowu byłem godnym rozmówcą. Gdzie wasz
rozsądek? W co wierzycie? Jaką Polskę budujecie?
Wobec kogo jesteście lojalni, skoro tyle razy zmieniacie zdanie i pod
sztandarem Maryi zdradzacie wszelkie ideały i siejecie
nienawiść. Czemu dajecie możliwość wypowiedzi tym,
którzy wykorzystują trudności reform i niezadowolenie mas dla
windowania się w karierze?
Czemu nie możecie mówić otwarcie, jak było, jak jest? Sytuacja
była, mówiąc na skróty, taka: komunizm wyczerpał swoje
możliwości, trzeciej drogi do dziś nie ma. Pozostało zbudować
kapitalizm, i budowaliśmy, bez kapitału, bo go nie było, i bez
kapitalistów. Masy oduczone aktywności, bez odpowiedniej wiedzy i
środków. Czasy, gdy skończyła się kooperacja w ramach
sowieckiego bloku - rozwiązany ZSRR, Układ Warszawski, utrata rynków
zbytu NRD, gdy połączyło się z RFN. To trzeba jasno
pokazywać. Czasy braku dalekosiężnych programów gospodarczych,
puste półki sklepowe, postkomunistyczni wichrzyciele i naiwni
działacze oszołomy z naszej strony, popisujący się tak jak
dziś goście O. Rydzyka.
W takich warunkach podpalić kraj można bardzo szybko, ale jak go
opanować? Wtedy waszych dyskutantów przy opracowywaniu programów nie
widziałem. Jednak udało się mimo wszystko przeżyć ten
najgorszy czas, improwizując. Trzeba było ratować się budowaniem
kapitalizmu od góry.
Znaleźć gospodarzy wielu zakładów, które bez tego popadłyby
w ruinę. Ważne było wtedy tylko to, jak zatrzymać
degenerację gospodarki. Był to taki okres, kiedy ani z góry, ani z
dołu to dobrze nie wyglądało, czas zderzania koncepcji,
eksperymentów.
Jestem przekonany, że gdyby mnie słuchano i popierano reformy, a nie
popadano w krzyczącą sejmokrację, która w wielu przypadkach
ryła i przeszkadzała wszystkimi możliwymi sposobami i ze
wszystkich możliwych stron, efekt byłby inny.
Byłem w stanie poprowadzić i wyprowadzić Polskę jedynie
przy solidarności wszystkich środowisk na rzecz reform. Można
było działać znacznie lepiej, znacznie mądrzej i
sprawiedliwiej, jeśli wszystko nie tonęłoby w dyskusjach i
wzajemnych środowiskowych niechęciach. Straty byłyby znacznie
mniejsze, gdyby nie bano się silnej władzy, wprowadzono system
prezydencki, dekrety, wypromowano na arenie międzynarodowej plan Marshala
nowej generacji, wprowadzono - a nie wyśmiewano - program powszechnej
prywatyzacji pod hasłem "100 milionów dla każdego" jako
równy start do uwłaszczenia gospodarki narodowej i jeszcze paru innych
pomysłów, które wtedy zgłaszałem.
Tak, można było lepiej, można było szybciej, można
było sprawiedliwiej, i to trzeba było zrobić solidarnie, a nie
budując przyczółki fałszu. Ja dałem z siebie wszystko, bez
zdrady i intryg, zaczynając każdy dzień Mszą
Świętą.
To mnie zdradzono, to mnie spoliczkowano zwycięstwem Kwaśniewskiego i
pomawiając o współpracę agenturalną, bazując na
przygotowanych przez SB fałszywkach, a wykonaną przez
zakompleksionych kolegów. Przedstawiałem dowody, przyprowadziłem
sprawców podrabiających materiały - a wy, Ojcowie, wolicie
wierzyć SB-ecji, a nie mnie.
Czy wam i waszym gościom jest tak wygodniej? Czy przez te kompleksy Polska
ma nie mieć bohaterów?
Czy szkoda słów?